-Mieszkasz tam gdzie ostatnio? Gdzie pracujesz?- Alexandra zasypywała mnie pytaniami które spadały na mnie jak grom z nieba.
-Tak, tam gdzie ostatnio. A pracować, to nie pracuję.-ostro odpowiedziałam.-A teraz cię przepraszam, ale to chyba koniec naszego spotkania.- przystanęłam przy moim domu i czekałam.
-O nie, nie! Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz-szatańsko się uśmiechnęła.
-Taa, i będzie może jak w filmach? Schudnę 30 kg, znajdę chłopaka i wszystko będzie tak jak kiedyś? Wszystko dzięki tobie? Alex, życie to nie bajka. Sorry.
Dziewczyna jednak nie traciła dobrego humoru i zapukała w drzwi wejściowe. Grrr. Jak moja mama (jej ciotka) ją zobaczy od razu zaprosi na ,,ciasteczko i herbatkę,,.
I stało się DOKŁADNIE to co u góry.
-Hej ciociu Leno!
-Alex?! Alex! Jak ja cię dawno nie widziałam! Chodź, zaparzę herbatkę i opowiadaj co u ciebie? Chcesz sernika? Wczoraj robiłam.
-Eee...no dobrze. Skuszę się-uśmiechnęła się zupełnie bez przymusu. Jak ona to robi?!
Gdy Alexandra wypiła herbatę, a moja mama kawę, zaprosiłam ją do mojego pokoju.
On akurat był porządny, przyjazny i ładny. Zupełne przeciwieństwo mnie.
-Tak, tam gdzie ostatnio. A pracować, to nie pracuję.-ostro odpowiedziałam.-A teraz cię przepraszam, ale to chyba koniec naszego spotkania.- przystanęłam przy moim domu i czekałam.
-O nie, nie! Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz-szatańsko się uśmiechnęła.
-Taa, i będzie może jak w filmach? Schudnę 30 kg, znajdę chłopaka i wszystko będzie tak jak kiedyś? Wszystko dzięki tobie? Alex, życie to nie bajka. Sorry.
Dziewczyna jednak nie traciła dobrego humoru i zapukała w drzwi wejściowe. Grrr. Jak moja mama (jej ciotka) ją zobaczy od razu zaprosi na ,,ciasteczko i herbatkę,,.
I stało się DOKŁADNIE to co u góry.
-Hej ciociu Leno!
-Alex?! Alex! Jak ja cię dawno nie widziałam! Chodź, zaparzę herbatkę i opowiadaj co u ciebie? Chcesz sernika? Wczoraj robiłam.
-Eee...no dobrze. Skuszę się-uśmiechnęła się zupełnie bez przymusu. Jak ona to robi?!
Gdy Alexandra wypiła herbatę, a moja mama kawę, zaprosiłam ją do mojego pokoju.
On akurat był porządny, przyjazny i ładny. Zupełne przeciwieństwo mnie.
Mojej kuzynce chyba też się spodobał, bo natychmiast klapnęła na fotel i zaczęła go oglądać.
-Gust do urządzania wnętrz to masz-przyznała.
Nie tylko do wnętrz-pomyślałam, i poszłam po segregator z moimi projektami ubrań i rysunkami, po czym rzuciłam dziewczynie na kolana.
Spojrzała na mnie pytająco, po czym go otworzyła.
Cicho przeglądała projekty, a po 10 minutach mi je oddała. Nie wiem czemu, ale denerwowałam się jej opinią. Bo co, była moją potencjalną, przyszłą klientką, tak?
-Super. Naprawdę super.-poważnie stwierdziła.-Masz zamiar się za to jakoś...no nie wiem...poważnie zająć?
Kamień spadł mi z serca.
-Tak, mam zamiar. Chyba założę stronę gdzie będę dawać ubrania....już uszyte i takie które można zrobić na zamówienie.
-A umiesz szyć?
-No a co ty myślałaś?
Alexis się zaśmiała i zapytała gdzie mam komputer. Wyjęłam urządzenie z szafy i jej podałam. Ona go otworzyła, kliknęła wyszukiwarkę i dalej nie wiem ponieważ poszłam epo maszynę do szycia i materiały takie jak nitka, igła i no, materiał.
Gdy wróciłam, czekała mnie niespodzianka.
-Tadamm! Założyłam stronę! Dla ciebie! Teraz tylko wstawisz ubrania i gotowe.
Uśmiechnęłam się. Naprawdę się uśmiechnęłam! Niewiarygodne.
-Dziękuję ci!-przytuliłam kuzynkę. Ups, co ja wyprawiam?!
-Nazywa się ,,By Adler,,. Fajna nazwa?-zapytała niepewnie.
-Genialna. A w ramach podziękowania...Czy chcesz wejść w ten biznes ze mną?
-I ty się jeszcze pytasz!







