--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Niepewnie otworzyłam prawe oko. Potem lewe. Światło muskało moją bladą skórę zachęcając do zabaw na dworze. Ale na mnie to nie działało. Nie byłam taka jak dziewczyna w moim wieku powinna być-szalona, zabawna, miała pełno znajomych. Nieee, to nie moja bajka. Kiedyś, gdy miałam 16 lat byłam taka. Świetnie mi się żyło w Polsce. W ojczyźnie, a nie tym zapchlonym mieście pełnym morderców i byle jakich ludzi. To nie mój świat. Zwykła dziewczyna cieszyłaby się na moim miejscu. Ba, niektóre dziewczyny o tym marzą. Chłopcy również. Właśnie, chłopcy? A po co to komu? Po co kobiecie jakiś palant który śmieci, zajmuje całą kanapę i śmierdzi? A w dodatku kobiecie dojrzałej, odpowiedzialnej i rozsądnej?............Ech, te moje poranne myśli....
W końcu wstałam i poszłam się ubrać-nie chciało mi sie myć. Dziś i tak siedzę cały dzień w domu.Zaparzyłam sobie zielonej herbaty i usiadłam w fotelu. A może by tak dzisiaj coś uszyć? Szybko jednak odrzuciłam tę myśl. Nie mam już materiałów, a za nic w świecie nie pójdę do sklepu nie umyta.
Herbata się zaparzyła. Wlałam wrzątek do kubka, po czym zanurzyłam torebkę herbaty w kubku. Codzienny rytułał.
Gdy tak siedziałam i sączyłam napój, usłyszałam mój telefon. Niechętnie podniosłam się z fotela i odebrałam.
-Halo?-mój znużony głos odstraszał wszystkich znajomych. Byłych znajomych. Kto więc może dzwonić? Mama jeszcze śpi, a tata poleciał na delegację.
-Pola? Pola!!!!!-do telefonu wydarła się jakaś dziewczyna. Do jasnej anielki, KTO TO?!
-Przepraszam, kto mówi?
-Alexandra. Twoja kochana kuzynka!
Alexandra. Racja. Pamiętam ją, jednak wspomnienie jest zamglone. Ostatnio widziałam ją 3 lata temu. Dziewczyna miała 14 lat, dzisiaj ma....17? I przejmuje się kimś takim jak ja? Tęskni za mną? Niemożliwe. Pzecież jestem ,,martwą lalką,,. Ale jednak. Istnieją tacy....dziwni ludzie którzy lubią Martwe lalki.
-Ach. Pamiętam. Co chcesz?-pomimo tego że zrobiło mi się miło, oschłość tak szybko się nie ulatnia.
-Może chciałabyś spotkać się dzisiaj, za godzinę w tej kawiarni ''Pod Parasolką''? Mam ci tyle do powiedzenia!
-Ech, dobrze-mruknęłam do słuchawki i się rozłączyłam.
Czeka mnie bardzo miły dzień wraz z kuzynką która myśli że jestem taka fajna jak kiedyś gdy mnie ostatni raz widziała. Dozna niemiłej niespodzianki.
Przybyłam do kawiarenki i zajęłam stolik. Oczywiście w środku, chodź na dworzu było mnóstwo wolnych miejsc. Czułam się jak profesor Snape z ''Harry'ego Pottera''. On tez nie lubił światła, innych ludzi.
-Co podać?-z zamyślenia wyrwała mnie sztuczna kelnerka. Napompowane usta i botoks widoczny z kilometra....
-Emm....Poproszę zieloną herbatę. I może czekoladowe ciastko.- nie powinnam jeść słodyczy. Mam już nadwagę-przy wzroście 170 ważyłam 85 kilogramów....
-Już przynoszę.-zatrzepotała rzęsami ( jakby chciała mnie jeszcze bardziej przygnębić) i poszła.
Zagapiłam się w drzewo stojące nieopodal mojego stolika. Moja beznadziejność osiągnęła już chyba 100%.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heloł heloł! Tu znowu ja! :-D Mieliście okazje przeczytać moje poprzednie opowiadnia o 1D. To akurat będzie o pewnej dziewczynie która ma wyjątkowy nie fart w życiu..... Pierwszy rozdział taki króciutki sorry :-( Ale tak tylko na zachętę. Niedługo dodam bohaterów !
Lolly Moon

0 komentarze:
Prześlij komentarz