Kelnerka przyniosła zamówienie,zastając mnie wgapioną w to cholerne drzewo.
-Pani zamówienie-postawiła kubek i talerzyk na stole, po czym popatrzyła się na mnie.
-Ładne włosy-powiedziała po chwili namysłu.
-Dziękuję-mruknęłam i spojrzałam na nią wzrokiem ''Mam dość twojego towarzystwa''.
Najpierw zabrałam się za ciastko. Oczywiście. A pewnie zaraz wezmę dokładkę i znowu przytyję. Jednak dziś mogę-mam spotkać człowieka który chce ze mną rozmawiać. Potworność.
Alexandra w końcu przyszła. Piękna dziewczyna z brązowymi włosami i skromnym spojrzeniem-jednym słowem śliczna.
Zaczęła się rozglądać. Pewnie w poszukiwaniu smukłej dziewczyny, również z brązowymi włosami, z tatuażem na obojczyku i podkoszulku oraz bandamą na włosach. To z nią chciała się spotkać, a nie z potworem o różowych włosach, ważącym chyba nawet więcej niż 85 kilo, w rajstopach i czarnej sukience pomimo upału. ''Polly'' nie żyje. Zamiast niej siedzę tu ja-Apolonia.
Zamachałam do nastolatki ręką, jednocześnie przywołując ją do siebie. Zauważyła ten gest i niepewnie podeszła.
-Emmm....Jesteś może znajomą Apoloni Adler?-zapytała z dziwną miną.
-Nie do końca.-odpowiedziałam znużona.-Ja nią jestem.
Szok. Na jej twarzy był on tak widoczny, że zrobiło mi się jej żal, iż musiała poznać tę ,,oszałamiającą,, prawdę.
-Żartujesz, prawda? ŻARTUJESZ?!-prawie krzyczała.
-Nie. Nie żartuję.-smętnie zaprzeczyłam. To nie moja wina że ONE mi to zrobiły! Słodycze!
Przysiadła się do mnie i zapatrzyła się w ciastko leżące na przeciw mnie. Już zaczęte.
-Dlaczego się tak roztyłaś?-walnęła prosto z mostu. Zawsze tak robi. I dlatego, pokochałam ją jak siostrę. Dawno temu.
-A dlaczego ty jesteś taka ładna?-odpowiedziałam pytaniem.
Zarumieniła się lekko, ale się nie poddała.
-Ty pierwsza. Ja to ja. Taka jestem. A ty taka zwykle nie jesteś, bo parę lat temu...
-Trzy-uzupełniłam.
-...Trzy lata temu byłaś takiej postury jak ja! Identycznej, a ja miałam wtedy 14 lat! Ty 20!
Westchnęłam. Miałam już dość tej małolaty.Chociaż jest moją kuzynką. Rodziny ma się czasem dość.
-Słuchaj, Alex-zaczęłam.-To moja sprawa jak wyglądam, czemu tak wyglądam. Tylko i wyłącznie moja. Nie musisz się tym interesować.
Przewróciła oczami.
-Ty myślisz że jestem taka głupia? A może myślisz że jestem ,,za mała,,? Nie. Ja wiem, ty po prostu wpadłaś w depresję. Plum! Jak śliwka w kompot. Nie chciałas tu mieszkać. Jeszcze kiedyś wytrzymywałaśale coś musiało się stać. I właśnie pytam się co.
Rozgryzła mnie. Zawsze udawało się nam porozumiewać bez słów, ale nawet ja nie wiedziałam że w AŻ takim stopniu. A szczególnie po mojej....metamorfozie?
-Dobrze, masz rację-niechętnie się przyznałam.-Ale nie powiem ci CO się stało.
-Aha, właśnie-dodała z przekąsem.-Jeszcze jakaś taka nie miła się zrobiłaś....Czy to też ma związek z TYM wydarzeniem?
Zerknęłam na nią znad ciasta, które już kończyłam.
-Nie twoja sprawa-warknęłam i poszłam do kawiarni zapłacić. Miałam nadzieję że obrazi się, odejdzie, ale nie. Była jak wkurzająca mucha latająca nad pysznym daniem, które chciałoby się zjeść.
I od tego dnia zaczęła tak ,,latać,, nad moim życiem. Tak dużo zmieniła, a powodem była tylko ciekawość....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I co powiecie? Mam nadzieję że rozdziały nie są nudne, ani za krótkie. Wiem że nie są najdłuższe, ale uwierzcie, w takiej historii aby wymyślić coś ciekawego ( i przelać to na papier!) trzeba czasu, a chyba i tak długo się czekało? ;)
Pozdrawiam,
Lolly Moon
-Pani zamówienie-postawiła kubek i talerzyk na stole, po czym popatrzyła się na mnie.
-Ładne włosy-powiedziała po chwili namysłu.
-Dziękuję-mruknęłam i spojrzałam na nią wzrokiem ''Mam dość twojego towarzystwa''.
Najpierw zabrałam się za ciastko. Oczywiście. A pewnie zaraz wezmę dokładkę i znowu przytyję. Jednak dziś mogę-mam spotkać człowieka który chce ze mną rozmawiać. Potworność.
Alexandra w końcu przyszła. Piękna dziewczyna z brązowymi włosami i skromnym spojrzeniem-jednym słowem śliczna.
Zaczęła się rozglądać. Pewnie w poszukiwaniu smukłej dziewczyny, również z brązowymi włosami, z tatuażem na obojczyku i podkoszulku oraz bandamą na włosach. To z nią chciała się spotkać, a nie z potworem o różowych włosach, ważącym chyba nawet więcej niż 85 kilo, w rajstopach i czarnej sukience pomimo upału. ''Polly'' nie żyje. Zamiast niej siedzę tu ja-Apolonia.
Zamachałam do nastolatki ręką, jednocześnie przywołując ją do siebie. Zauważyła ten gest i niepewnie podeszła.
-Emmm....Jesteś może znajomą Apoloni Adler?-zapytała z dziwną miną.
-Nie do końca.-odpowiedziałam znużona.-Ja nią jestem.
Szok. Na jej twarzy był on tak widoczny, że zrobiło mi się jej żal, iż musiała poznać tę ,,oszałamiającą,, prawdę.
-Żartujesz, prawda? ŻARTUJESZ?!-prawie krzyczała.
-Nie. Nie żartuję.-smętnie zaprzeczyłam. To nie moja wina że ONE mi to zrobiły! Słodycze!
Przysiadła się do mnie i zapatrzyła się w ciastko leżące na przeciw mnie. Już zaczęte.
-Dlaczego się tak roztyłaś?-walnęła prosto z mostu. Zawsze tak robi. I dlatego, pokochałam ją jak siostrę. Dawno temu.
-A dlaczego ty jesteś taka ładna?-odpowiedziałam pytaniem.
Zarumieniła się lekko, ale się nie poddała.
-Ty pierwsza. Ja to ja. Taka jestem. A ty taka zwykle nie jesteś, bo parę lat temu...
-Trzy-uzupełniłam.
-...Trzy lata temu byłaś takiej postury jak ja! Identycznej, a ja miałam wtedy 14 lat! Ty 20!
Westchnęłam. Miałam już dość tej małolaty.Chociaż jest moją kuzynką. Rodziny ma się czasem dość.
-Słuchaj, Alex-zaczęłam.-To moja sprawa jak wyglądam, czemu tak wyglądam. Tylko i wyłącznie moja. Nie musisz się tym interesować.
Przewróciła oczami.
-Ty myślisz że jestem taka głupia? A może myślisz że jestem ,,za mała,,? Nie. Ja wiem, ty po prostu wpadłaś w depresję. Plum! Jak śliwka w kompot. Nie chciałas tu mieszkać. Jeszcze kiedyś wytrzymywałaśale coś musiało się stać. I właśnie pytam się co.
Rozgryzła mnie. Zawsze udawało się nam porozumiewać bez słów, ale nawet ja nie wiedziałam że w AŻ takim stopniu. A szczególnie po mojej....metamorfozie?
-Dobrze, masz rację-niechętnie się przyznałam.-Ale nie powiem ci CO się stało.
-Aha, właśnie-dodała z przekąsem.-Jeszcze jakaś taka nie miła się zrobiłaś....Czy to też ma związek z TYM wydarzeniem?
Zerknęłam na nią znad ciasta, które już kończyłam.
-Nie twoja sprawa-warknęłam i poszłam do kawiarni zapłacić. Miałam nadzieję że obrazi się, odejdzie, ale nie. Była jak wkurzająca mucha latająca nad pysznym daniem, które chciałoby się zjeść.
I od tego dnia zaczęła tak ,,latać,, nad moim życiem. Tak dużo zmieniła, a powodem była tylko ciekawość....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I co powiecie? Mam nadzieję że rozdziały nie są nudne, ani za krótkie. Wiem że nie są najdłuższe, ale uwierzcie, w takiej historii aby wymyślić coś ciekawego ( i przelać to na papier!) trzeba czasu, a chyba i tak długo się czekało? ;)
Pozdrawiam,
Lolly Moon






