wtorek, 30 grudnia 2014

2. Zmiany

Kelnerka przyniosła zamówienie,zastając mnie wgapioną w to cholerne drzewo.
-Pani zamówienie-postawiła kubek i talerzyk na stole, po czym popatrzyła się na mnie.
-Ładne włosy-powiedziała po chwili namysłu.
-Dziękuję-mruknęłam i spojrzałam na nią wzrokiem ''Mam dość twojego towarzystwa''.

Najpierw zabrałam się za ciastko. Oczywiście. A pewnie zaraz wezmę dokładkę i znowu przytyję. Jednak dziś mogę-mam spotkać człowieka który chce ze mną rozmawiać. Potworność.
Alexandra w końcu przyszła. Piękna dziewczyna z brązowymi włosami i skromnym spojrzeniem-jednym słowem śliczna.
Zaczęła się rozglądać. Pewnie w poszukiwaniu smukłej dziewczyny, również z brązowymi włosami, z tatuażem na obojczyku i podkoszulku oraz bandamą na włosach. To z nią chciała się spotkać, a nie z potworem o różowych włosach, ważącym chyba nawet więcej niż 85 kilo, w rajstopach i czarnej sukience pomimo upału. ''Polly'' nie żyje. Zamiast niej siedzę tu ja-Apolonia.
Zamachałam do nastolatki ręką, jednocześnie przywołując ją do siebie. Zauważyła ten gest i niepewnie podeszła.

-Emmm....Jesteś może znajomą Apoloni Adler?-zapytała z dziwną miną.
-Nie do końca.-odpowiedziałam znużona.-Ja nią jestem.

Szok. Na jej twarzy był on tak widoczny, że zrobiło mi się jej żal, iż musiała poznać tę ,,oszałamiającą,, prawdę.

-Żartujesz, prawda? ŻARTUJESZ?!-prawie krzyczała.
-Nie. Nie żartuję.-smętnie zaprzeczyłam. To nie moja wina że ONE mi to zrobiły! Słodycze!

Przysiadła się do mnie i zapatrzyła się w ciastko leżące na przeciw mnie. Już zaczęte.

-Dlaczego się tak roztyłaś?-walnęła prosto z mostu. Zawsze tak robi. I dlatego, pokochałam ją jak siostrę. Dawno temu.
-A dlaczego ty jesteś taka ładna?-odpowiedziałam pytaniem.
Zarumieniła się lekko, ale się nie poddała.
-Ty pierwsza. Ja to ja. Taka jestem. A ty taka zwykle nie jesteś, bo parę lat temu...
-Trzy-uzupełniłam.
-...Trzy lata temu byłaś takiej postury jak ja! Identycznej, a ja miałam wtedy 14 lat! Ty 20!
Westchnęłam. Miałam już dość tej małolaty.Chociaż jest moją kuzynką. Rodziny ma się czasem dość.
-Słuchaj, Alex-zaczęłam.-To moja sprawa jak wyglądam, czemu tak wyglądam. Tylko i wyłącznie moja. Nie musisz się tym interesować.
Przewróciła oczami.
-Ty myślisz że jestem taka głupia? A może myślisz że jestem ,,za mała,,? Nie. Ja wiem, ty po prostu wpadłaś w depresję. Plum! Jak śliwka w kompot. Nie chciałas tu mieszkać. Jeszcze kiedyś wytrzymywałaśale coś musiało się stać. I właśnie pytam się co.

Rozgryzła mnie. Zawsze udawało się nam porozumiewać bez słów, ale nawet ja nie wiedziałam że w AŻ takim stopniu. A szczególnie po mojej....metamorfozie?

-Dobrze, masz rację-niechętnie się przyznałam.-Ale nie powiem ci CO się stało.
-Aha, właśnie-dodała z przekąsem.-Jeszcze jakaś taka nie miła się zrobiłaś....Czy to też ma związek z TYM wydarzeniem?
Zerknęłam na nią znad ciasta, które już kończyłam.
-Nie twoja sprawa-warknęłam i poszłam do kawiarni zapłacić. Miałam nadzieję że obrazi się, odejdzie, ale nie. Była jak wkurzająca mucha latająca nad pysznym daniem, które chciałoby się zjeść.

I od tego dnia zaczęła tak ,,latać,, nad moim życiem. Tak dużo zmieniła, a powodem była tylko ciekawość....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I co powiecie? Mam nadzieję że rozdziały nie są nudne, ani za krótkie. Wiem że nie są najdłuższe, ale uwierzcie, w takiej historii aby wymyślić coś ciekawego ( i przelać to na papier!) trzeba czasu, a chyba i tak długo się czekało? ;)

Pozdrawiam,
Lolly Moon

wtorek, 23 grudnia 2014

Bohaterowie

Apolonia(Pola) Adler

 Carol Callmen
 Amanda Petnicka
Sara Buford
 Alexandra (Alex) Vinte




Daniel Lewis





I INNI







poniedziałek, 22 grudnia 2014

1. Zabawa? Przepraszam, co to?

Nazywam się Apolonia ,,Pola'' Adler, mam 23 lata. Urodziłam się w polskim mieście Gdańsk skąd też pochodzę. Mój ojciec to Amerykanin, matka to Polka. Do 16 roku życia mieszkałam w ojczyźnie, od 7 lat mieszkam tu, w Nowym Jorku-ojciec stwierdził że tylko tu spełnię swoje marzenia. A jakie one są? Sama dokładnie nie wiem. Ale największe z nich to bycie projektantką mody. Światowej sławy, niczym Coco Chanel. Czy nie zabraknie mi odwagi?Ludzie spojrzą na nie przychylnym okiem? Nie dowiem się jak nie spróbuję......





--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




                                                               
      Niepewnie otworzyłam prawe oko. Potem lewe. Światło muskało moją bladą skórę zachęcając do zabaw na dworze. Ale na mnie to nie działało. Nie byłam taka jak dziewczyna w moim wieku powinna być-szalona, zabawna, miała pełno znajomych. Nieee, to nie moja bajka. Kiedyś, gdy miałam 16 lat byłam taka. Świetnie mi się żyło w Polsce. W ojczyźnie, a nie tym zapchlonym mieście pełnym morderców i byle jakich ludzi. To nie mój świat. Zwykła dziewczyna cieszyłaby się na moim miejscu. Ba, niektóre dziewczyny o tym marzą. Chłopcy również. Właśnie, chłopcy? A po co to komu? Po co kobiecie jakiś palant który śmieci, zajmuje całą kanapę i śmierdzi? A w dodatku kobiecie dojrzałej, odpowiedzialnej i rozsądnej?............Ech, te moje poranne myśli....
     W końcu wstałam i poszłam się ubrać-nie chciało mi sie myć. Dziś i tak siedzę cały dzień w domu.Zaparzyłam sobie zielonej herbaty i usiadłam w fotelu. A może by tak dzisiaj coś uszyć? Szybko jednak odrzuciłam tę myśl. Nie mam już materiałów, a za nic w świecie nie pójdę do sklepu nie umyta.
Herbata się zaparzyła. Wlałam wrzątek do kubka, po czym zanurzyłam torebkę herbaty w kubku. Codzienny rytułał.
Gdy tak siedziałam i sączyłam napój, usłyszałam mój telefon. Niechętnie podniosłam się z fotela i odebrałam.
-Halo?-mój znużony głos odstraszał wszystkich znajomych. Byłych znajomych. Kto więc może dzwonić? Mama jeszcze śpi, a tata poleciał na delegację.                                                                      
-Pola? Pola!!!!!-do telefonu wydarła się jakaś dziewczyna. Do jasnej anielki, KTO TO?!
-Przepraszam, kto mówi?
-Alexandra. Twoja kochana kuzynka!
Alexandra. Racja. Pamiętam ją, jednak wspomnienie jest zamglone. Ostatnio widziałam ją 3 lata temu. Dziewczyna miała 14 lat, dzisiaj ma....17? I przejmuje się kimś takim jak ja? Tęskni za mną? Niemożliwe. Pzecież jestem ,,martwą lalką,,. Ale jednak. Istnieją tacy....dziwni ludzie którzy lubią Martwe lalki.
-Ach. Pamiętam. Co chcesz?-pomimo tego że zrobiło mi się miło, oschłość tak szybko się nie ulatnia.
-Może chciałabyś spotkać się dzisiaj, za godzinę w tej kawiarni ''Pod Parasolką''? Mam ci tyle do powiedzenia!
-Ech, dobrze-mruknęłam do słuchawki i się rozłączyłam.
Czeka mnie bardzo miły dzień wraz z kuzynką która myśli że jestem taka fajna jak kiedyś gdy mnie ostatni raz widziała. Dozna niemiłej niespodzianki.

Przybyłam do kawiarenki i zajęłam stolik. Oczywiście w środku, chodź na dworzu było mnóstwo wolnych miejsc. Czułam się jak profesor Snape z ''Harry'ego Pottera''. On tez nie lubił światła, innych ludzi.
-Co podać?-z zamyślenia wyrwała mnie sztuczna kelnerka. Napompowane usta i botoks widoczny z kilometra....
-Emm....Poproszę zieloną herbatę. I może czekoladowe ciastko.- nie powinnam jeść słodyczy. Mam już nadwagę-przy wzroście 170 ważyłam 85 kilogramów....
-Już przynoszę.-zatrzepotała rzęsami ( jakby chciała mnie jeszcze bardziej przygnębić) i poszła.

Zagapiłam się w drzewo stojące nieopodal mojego stolika. Moja beznadziejność osiągnęła już chyba 100%.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Heloł heloł! Tu znowu ja! :-D Mieliście okazje przeczytać moje poprzednie opowiadnia o 1D. To akurat będzie o pewnej dziewczynie która ma wyjątkowy nie fart w życiu..... Pierwszy rozdział taki króciutki sorry :-( Ale tak tylko na zachętę. Niedługo dodam bohaterów !

Lolly Moon